To że coś masz nie oznacza że masz wszystko. To że nie robisz czegoś lub twoje zachowanie jest inne niż było w danej sytuacji nie oznacza że już dzieło
we mnie czy w Tobie zostało ukończone.
we mnie czy w Tobie zostało ukończone.
,, Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie swoich pereł przed świnie, by ich nie podeptały swymi nogami i odwróciwszy się, nie rozszarpały was."
Ewangelia Mateusza 7:6 PUBG
Ewangelia Mateusza 7:6 PUBG
Nie jestem biblistą, aczkolwiek ostatnio to zdanie przychodzi mi często na myśl.
Uważam że jest ono przydatne gdy myślimy o ewangelizowaniu. Jest też ono swoistą tarczą przeciw pysze w którą można popaść po udanym mówieniu o Jezusie. Czy tylko wtedy? Nie. W każdej chwili możemy pomyśleć że już tak poszliśmy do przodu w naszym chrześcijańskim życiu że tylko tu i tam muszę iść by coś zrobić lub porostu trwać przed samym sobą w poczuciu samozadowolenia.
O ile się nie mylę, pojęcie,,pies" i,, świnia" to określenie na poganina. Dzięki Ci Boże za te kochane"zwierzątka". Jakże taki poganin nie raz jest potrzebny by przyprowadzić nas do opamiętania, do stanięcia w pokorze.
Niech on znów(chrześcijanin) dumnie podniesie nos, zapomni że kiedyś wyszedł ze swojego Egiptu, pomyśli jaki on już osiągnął sztyt.
A może stanąć by w pokorze przed Bogiem i podziękować że jestem tu a nie gdzie indziej, że to On mnie zmienia. Że to dzięki Niemu ja dziś żyje na nowo?
Codzienne życie, inni ludzie, nasz duchowy przeciwnik za moment wykorzysta chwilę naszej pychy i nas poszarpie. Może czasami jest to potrzebne? Gdy więcej wylewa się słów z naszych ust niż widać naszą postawę i sposób życia.
Niech nasze usta trochę zamilkną, to nasze życie niech przemówi, w naszych oczach niech widać żar Ducha a na twarzy niech widnieje obraz Jezusa.
Przede wszystkim mówmy wtedy gdy kogoś zaskoczy nasze życie i tylko tyle ile chce Pan, bez wystawiania siebie na pokaz i pokazywania swoich osiągnięć, darów. Kierujemy innym wzrok na Jezusa.
Uważam że jest ono przydatne gdy myślimy o ewangelizowaniu. Jest też ono swoistą tarczą przeciw pysze w którą można popaść po udanym mówieniu o Jezusie. Czy tylko wtedy? Nie. W każdej chwili możemy pomyśleć że już tak poszliśmy do przodu w naszym chrześcijańskim życiu że tylko tu i tam muszę iść by coś zrobić lub porostu trwać przed samym sobą w poczuciu samozadowolenia.
O ile się nie mylę, pojęcie,,pies" i,, świnia" to określenie na poganina. Dzięki Ci Boże za te kochane"zwierzątka". Jakże taki poganin nie raz jest potrzebny by przyprowadzić nas do opamiętania, do stanięcia w pokorze.
Niech on znów(chrześcijanin) dumnie podniesie nos, zapomni że kiedyś wyszedł ze swojego Egiptu, pomyśli jaki on już osiągnął sztyt.
A może stanąć by w pokorze przed Bogiem i podziękować że jestem tu a nie gdzie indziej, że to On mnie zmienia. Że to dzięki Niemu ja dziś żyje na nowo?
Codzienne życie, inni ludzie, nasz duchowy przeciwnik za moment wykorzysta chwilę naszej pychy i nas poszarpie. Może czasami jest to potrzebne? Gdy więcej wylewa się słów z naszych ust niż widać naszą postawę i sposób życia.
Niech nasze usta trochę zamilkną, to nasze życie niech przemówi, w naszych oczach niech widać żar Ducha a na twarzy niech widnieje obraz Jezusa.
Przede wszystkim mówmy wtedy gdy kogoś zaskoczy nasze życie i tylko tyle ile chce Pan, bez wystawiania siebie na pokaz i pokazywania swoich osiągnięć, darów. Kierujemy innym wzrok na Jezusa.

Komentarze
Prześlij komentarz